Ostatnie dni to czas pożegnań…

Najpierw w restauracji, potem w motelu, w domu…

Dostałem propozycje powrotu za rok w oba miejsca. Szczerze powiedziawszy, nie traktuję tego serio, ale kto wie jak się życie potoczy. Grunt to mieć wyjście awaryjne 🙂

Teraz dochodzi 3 nad ranem, a ja siedzę sobie na lotnisku w Filadelfii. Wieczorem powinienem ujrzeć Kanadę 🙂

Rozpoczyna się powoli czas podróży w pojedynkę…

Ale póki co kilka zdjęć z nocnej wyprawy po Philly 🙂

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.