Cieszyn. Magia spotkania

Na spotkaniu zapoznawczym w Cieszynie odgrażałem się, że skoro piszę o historiach związanych ze spotkaniami z ludźmi, materiału z stamtąd prawdopodobnie wystarczy mi na wiele kolejnych wpisów – wszak okazji do spotkań i rozmów było aż nadto. Jacy są naprawdę blogerzy? Przejdźmy zatem do rzeczy. Zapraszam Was do historii, która już na zawsze zmieni Wasze postrzeganie niektórych podróżników.

Do Cieszyna wyruszyłem już w czwartek wieczorem, także kiedy w piątek około 17.00 przekraczałem wrota 3 Bross’ Hostel okazało się, że byłem drugi. Pozwoliło mi to zająć najlepsze miejscówkę do spania i oczekiwać pozostałych.

W tzw “międzyczasie” mieliśmy okazję porozmawiać z Adamem i Robinem o Łodzi, rewolucji przemysłowej, a także o Śląsku Cieszyńskim i kilku innych fascynujących miejscach. Aż w końcu pojawili się Tomek i Małgośka z Tamtaram. Przesympatyczni ludzie z którymi jak się okazało bardzo szybko złapaliśmy wspólne tematy dotyczące Oruro, Boliwii i wolontariatu misyjnego. Muszę się z Wami przy tej okazji czymś podzielić. Małgośka ma w sobie tyle optymizmu i ciepła, takiej wewnętrznej dobroci, że wprowadza wokół siebie genialną atmosferę. Tamtaram to świetni ludzie, śledźcie ich koniecznie bo już niedługo szykują coś mega wielkiego!

Kiedy tak gadaliśmy sobie w najlepsze usłyszałem na dole znajomy głos. Tak! To oczywiście kompan moich ostatnich podróży – Mr Szpak, a za nim część wrocławskiej ekipy w osobach Pauliny-Muchy w sieci, Łukasza-lkedzierskiego i Mariusza-Oderwanego.
Są tacy fajni, że adoptowali mnie na piątkowy wieczór więc mogłem w ich towarzystwie udać się na najlepsze burgery w Cieszynie. Cała czwórka to totalni wariaci z którymi trudno przestać się śmiać. Piszę o tym z premedytacją, bo czasem ktoś robi z siebie wielce zabawnego i otwartego w internecie, a w rzeczywistości jest gburem. Z wrocławską ekipą można natomiast konie kraść, a na żywo są jeszcze fajniejsi niż w sieci. Paulina i Szpak to gotowy produkt na kabaret, który podbije świat. Gdyby z blogiem nie wypaliło to wiecie co robić, nie? 🙂

Kiedy wróciliśmy do hostelu na małe zapoznanie wszystkich, którzy przybyli, dojechała już krakowska banda. Odliczył się ostatni element wyścigu #pksdobelgradu Kuba-Wiercipięta, który swoim śmiechem szokował nawet tych, którzy uważali, że widzieli już wszystko. Poza tym mogłem znowu zobaczyć Michała, a także poznać Hankę (oboje z Mała i Duży). To niesamowicie pozytywni i pełni pasji ludzie, Michał zaś, robi mi większe zasięgi niż post sponsorowany na facebooku, opowiadając w samych superlatywach o mojej książce i prezentacjach w czasie których opowiadam o Tryptyku z podróży. Dodatkowo miałem okazję poznać najbardziej romantyczną parę podróżniczej blogosfery i cóż, muszę powiedzieć, że to kolejny pozytywnie zakręcony duet.

Samo wieczorne zapoznanie, gdzie każdy mógł choć przez kilkadziesiąt sekund powiedzieć coś o sobie, było strzałem w dziesiątkę, bo wielu ludzi było dla mnie wcześniej zupełnie anonimowych (tak jak i ja dla większości zapewne). Potem zaczęła się wieczorna integracja, a mi osobiście udało się poznać kilka osób, które znałem wcześniej jedynie z sieci. Podskórnie jednak czułem, że warto się z nimi zakumplować. Oczywiście nie pomyliłem się ani trochę!

Pierwsza na tapetę idzie Jola z Na lewo od centrum. W kontekście nazwy zresztą, wywiązała się fajna rozmowa o błędnych skojarzeniach czytelników z nazwami blogów. Jola nie nawiązuje na swojej stronie do tematów społecznych czy politycznych gdyby ktoś pytał. Swoją drogą, rozmawialiśmy trochę o nieobecnej Asi z homoturisticus, że być może również i jej strona może co poniektórych mocno mylić. Wracając do Joli jednak, to kolejna osoba po której czuję, że blog jest jej dopełnieniem. Zresztą koniecznie go obejrzyjcie; zdjęcia analogowe, vintage, trochę autostopu, alternatywnej Warszawy. Całość jednak bez patosu, ale minimalistycznie i z duszą.

Skoro już jesteśmy w Warszawie to wspomnieć muszę też Kasię z Połącz kropki. Jeśli w większości jest tak, że kiedy myślę o konkretnym blogu, do głowy przychodzi mi jeden wpis, to w tym wypadku jest to tekst i zbiór zdjęć o warszawskiej gazowni. Kiedy zobaczyłem ją po raz pierwszy prawie pomyliłem z włoskim koloseum. Od tej pory wiem, że muszę się tam dostać, to jedno z moich nielicznych “must see”. Kasia jest psychologiem, więc tematy zeszły na bardziej zawodowe i w tym też duchu pogadaliśmy sobie z Ewą z Life good morning i Magdą z Kreatywnie o świecie. Tu muszę wspomnieć, że blog Ewy jest jednym z naprawdę niewielu, które odwiedzałem na długo zanim sam zacząłem pisać. Fajnie było spotkać się na żywo.

Do naszego grona dołączyły również moje sąsiadki z Trójmiasta; w 10 inspiracji dookoła świata oraz okiem Maleny. Cieszę się także z takich krótkich rozmów, że w ogóle udało się zamienić choć kilka słów, uśmiechnąć, przedstawić, mrugnąć okiem. Świetnie było chwilę pogadać z Kasią z Paczki w podróży bo to zupełnie niesamowite spotkać kogoś, kto dopiero wrócił z bardzo długiej podróży dookoła świata, którą od dawna się śledziło. Trzymam kciuki za szybkie odnalezienie się w nowej rzeczywistości!

Kiedy wydawało się, że są już wszyscy, a godzina pokazywała coś między 2 a 3 – pojawił się Łukasz z Kartka z podróży, którego zdążyłem już poznać i bardzo polubić w czasie poprzedniej edycji. Nie zabrakło więc historii ze zdobycia Aconcagui. Zerkajcie na blog, bo już niebawem się pojawią, a zdradzę Wam, że jest na co czekać!

Sobota to czas intensywny merytorycznie, ale w kuluarach, w przerwach, znowu fajne rozmowy, spotkania, wymiany myśli. Przede wszystkim dużo impulsu do działania. Kolejny raz czułem nieodpartą pokusę wywnętrzniać się o mojej miłości do Łodzi, tym razem w towarzystwie Wapniaków w drodze dzięki którym dowiedziałem się wiele nowych rzeczy o geocachingu i Szymona ze Znaj kraj, maksymalnego seo-ninja, który swoimi cennymi wskazówkami wspiera prawdopodobnie połowę podróżniczej blogosfery. Od kami everywhere dowiedziałem się o jej ciekawych planach podróżniczych na najbliższy czas, a z jej imienniczką Kami and the rest of world ustawiliśmy się na czerwcowy weekend w Puławach.

Jako, że musiałem uciekać z Cieszyna w niedzielę już o 5 rano, ominęła mnie w pełnym wymiarze sobotnia integracja, jednak cieszę się z tego co było!

Wielkie podziękowania za ten czas dla chłopaków z 3 Bros’ Hostel, ale także dla Kami, Hany, Przemka i Magdy za ogarnianie, czuwanie i wszystko czego my zwykli uczestnicy nie mogliśmy widzieć, a działo się w kuluarach i w czasie przygotowań. Róbcie tak dalej, bo to świetna sprawa.

A jacy są tak naprawdę blogerzy podróżniczy?

Krótko mówią w rzeczywistości jeszcze fajniejsi niż w sieci. Jak najbardziej wchodźcie na ich strony bo warto. Ale jeśli czujecie, że ktoś kogo czytacie to pokrewna dusza i świetnie moglibyście dogadać się w rzeczywistości – zróbcie coś więcej! Przychodźcie na prezentacje, odwiedzajcie festiwale, wyślijcie prywatną wiadomość z podziękowaniem – spotykajcie się z nimi również w realu. Przekonacie się, że mam rację!

I jeszcze lista blogerów, którzy w tym semestrze zjechali do Cieszyna:

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.